30.12.2016
Aktualizacja: 28.08.2017

Więźniowie do pracy. Skazańcy będą wreszcie pożyteczni dla społeczeństwa? 

Zwiększenie zatrudnienia więźniów.
pixabay

Sejm przyjął niedawno nowelizację Kodeksu karnego wykonawczego. Zmiany umożliwiają wykonywanie przez więźniów pracy na cele społeczne w szerszym niż dotychczas zakresie. Inicjatorem zmiany przepisów jest rząd. 

Co istotne, projekt spotkał się z szerokim poparciem całej izby. „Za” było 421 posłów, przeciwko nowym przepisom nie zagłosował nikt. Tylko jeden poseł (Jacek Wilk z Kukiz’15) wstrzymał się od głosu.

Autorzy projektu tak uzasadniają inicjatywę:

Praca powinna stanowić istotny element odbywania kary pozbawienia wolności, ponieważ wpływa pozytywnie tak na skazanych, jak i na porządek w jednostkach penitencjarnych.

Od tej pory więźniowie mają częściej wykonywać nieodpłatne prace społeczne na rzecz podmiotów funkcjonujących w ramach jednostek samorządu terytorialnego, a także spółek działających „z wyłącznym udziałem Skarbu Państwa, gminy, powiatu lub województwa”. Ministerstwo Sprawiedliwości planuje również wprowadzić ulgi dla prywatnych przedsiębiorców, którzy zatrudnią więźniów. Wspomniane ulgi nie będą obciążeniem dla budżetu – odpowiednia kwota zostanie potrącona z wynagrodzenia skazanego.

Niebagatelne koszty utrzymania więźniów

Zadowolony z faktu przyjęcia nowelizacji jest wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki. Już podczas debaty nad projektem przekonywał:

Ten program jest niezbędny, bo więźniowie często nie pracują, a koszty ich utrzymania rosną.

Ci, którzy pracują, wykonują zazwyczaj prace porządkowe, remontowe lub przy produkcji. Tylko niewielka część skazańców jest zatrudniona w prywatnych firmach.

Obecnie w polskich zakładach penitencjarnych osadzonych jest ponad 71 tysięcy więźniów, których utrzymanie kosztuje około 3 tysięcy złotych miesięcznie za osobę.

To i tak niewiele w porównaniu ze średnią europejską. W krajach UE na jednego skazańca również wydaje się co miesiąc 3 tysiące, ale euro. Także warunki bytowe więźniów na Zachodzie są znacznie lepsze. Dla porównania, średnia powierzchnia celi na jednego osadzonego wynosi w Polsce 3m², podczas gdy w Belgii – trzykrotnie więcej.

Dzienny koszt utrzymania jednego więźnia w wybranych krajach europejskich.
Dzienny koszt utrzymania jednego więźnia w wybranych krajach europejskich (w euro). Źródło: opracowanie własne na podstawie raportu Rady Europy, 2015.

Łatwo obliczyć, że na samo utrzymanie więźniów przeznaczamy ponad 2,5 miliarda (!) złotych rocznie. Pobyt w więzieniu mordercy, który odsiaduje wyrok 25 lat, kosztuje prawie milion złotych. Skąd taka kwota? Pokrywa ona koszt opieki medycznej, funkcjonowania więzienia oraz, rzecz jasna, wyżywienia.

Skazani otrzymują trzy posiłki dziennie i od lat nie mieliśmy żadnej skargi na wyżywienie. Jadłospis nie powtarza się wcześniej niż co 12, 15 dzień. Skazani sami przyznają, że być może warunki bytowe są dość trudne, ale wyżywienie jest bardzo dobre. […] Dzienny ryczałt na jedzenie wynosi 4,80 zł i z tego muszą być przygotowane trzy posiłki, ale tak wygospodarowane, aby było przeznaczone 2600 kcal na jednego więźnia przy normie podstawowej. W tym musi być 300 gramów warzyw. Poza podstawową normą wyżywienia, są też normy lecznicze. Poza tym w momencie, kiedy do naszego więzienia trafi osoba innego wyznania, jesteśmy także zobowiązani do dostosowania wyżywienia do danej religii.

– opowiada w rozmowie z portalem wkaliszu.pl mjr Michał Pućka, dyrektor kaliskiego zakładu karnego.

Gdzie tu sprawiedliwość?

W odczuciu społecznym wysokość kwoty przeznaczanej na utrzymanie każdego więźnia jest nie do zaakceptowania. I trudno się dziwić – to, na co Polacy muszą ciężko pracować, więźniowie często otrzymują bez krzty wysiłku.

W tym kraju więzienie jest nagrodą a nie karą. Bandzior jeden z drugim żyje na nasze konto. Co to ma być do cholery. Do roboty ich wysłać. Mało jest do zrobienia w tym kraju? (…) Niech czekają w kolejce do lekarza jak każdy „kowalski” a nie bez kolejki.

– pisze oburzony użytkownik „gw” na Onet.pl (pisownia oryginalna).

Oprócz zaspokojenia potrzeb potrzebnych do przeżycia, zakłady karne oferują skazańcom wiele możliwości spędzania wolnego czasu.

W tym celu organizuje się zajęcia kulturalno-oświatowe, wychowania fizycznego i sportowe, np. zajęcia na siłowni oraz pobudza aktywność społeczną skazanych. […] W każdym zakładzie prowadzi się wypożyczalnię książek i prasy dla skazanych oraz stwarza możliwość korzystania z urządzeń audiowizualnych w świetlicach i celach

– mówi ppor Marcin Kunicki, młodszy inspektor Biura Penitencjarnego Służby Więziennej.

Jak zauważa Agnieszka Pruszkowska-Jarosz z Onet.pl, dzienna stawka utrzymania więźnia jest niemal 4 razy wyższa niż w przypadku wychowanka w Rodzinnym Domu Dziecka.

Element resocjalizacji

Argumenty zwolenników rządowej propozycji są oczywiste.

Po pierwsze, zmiana przepisów sprawi, że zwróci się przynajmniej część kosztów utrzymania zakładów penitencjarnych (darmowa siła robocza przyniesie oszczędności).

Po drugie, zaspokaja ona społeczną potrzebę sprawiedliwości – skazańcy będą pracowali tak samo, jak praworządni obywatele.

Po trzecie, praca jest istotnym elementem resocjalizacji. Pełni ona w tym kontekście funkcję wychowawczą i, paradoksalnie, może okazać się cenna dla osób, które popadły w konflikt z prawem.

Zakład karny dla nikogo nie powinien być miejscem, do którego chce się trafić. W sytuacji, gdy więźniowie nie pracują, a mimo to mają zapewnione wyżywienie i atrakcje w czasie wolnym, trudniej przekonać społeczeństwo do respektowania prawa.

Nie wszystko jest jasne

Pomimo niezaprzeczalnie wysokich wydatków na więziennictwo nie brakuje wątpliwości, czy przyjęta propozycja zmian w prawie jest słuszna.

Pojawia się pytanie: czy wysłanie więźniów do pracy nie jest przypadkiem dodatkową karą? Przecież wyrokiem sądu można skazać oskarżonego zarówno na „pozbawienie wolności” jaki i na „prace społeczne” – przymusowa praca skazanych stanowiłaby połączenie obu sankcji.

Zachęcanie przez państwo prywatnych przedsiębiorców do zatrudniania skazańców również ma swoją ciemną stronę: ulgi mogą się okazać na tyle kuszące dla pracodawców, że będą oni zatrudniać więźniów kosztem praworządnych obywateli, na których zatrudnianie ulgi nie przysługują.

Ponadto, dla części więźniów praca może stanowić wręcz miłe urozmaicenie czasu spędzonego za kratami. Być może bezczynność i odosobnienie jest dla nich większą karą niż praca, przy której czas płynie szybciej?

Na koniec zadajmy pytanie: czy praca więźniów to niewolnictwo? A może kara „pozbawienia wolności” powinna być (na co wskazuje nazwa) zalegalizowaną i uzasadnioną, współczesną formą niewolnictwa?

Aktualizacja: Nowela podpisana

[Data aktualizacji: 25.01, godz. 8.00] Prezydent Andrzej Duda podpisał przyjętą wcześniej przez posłów nowelizację Kodeksu karnego wykonawczego. Tym samym zwiększy się katalog podmiotów, na rzecz których więźniowie będą mogli wykonywać nieodpłatną pracę na cele społeczne.

Jakie jest Wasze zdanie na temat pracy więźniów? A może macie inne propozycje reform polskiego systemu więziennictwa?

Ankieta

Czy więźniowie powinni pracować?

Loading ... Loading ...

Dodaj komentarz

3 komentarzy do "Więźniowie do pracy. Skazańcy będą wreszcie pożyteczni dla społeczeństwa? "

avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Mynameis
Gość

Do przeciwników pracy więźniów: to w końcu praca jest nagrodą, czy karą? Zdecydujcie się.

Dla mnie sprawa wygląda tak: karą dla więźnia jest przede wszystkim utrata wolności. Jednocześnie uważam, że osobą, która powinna za to zapłacić jest on sam.

Społeczeństwo zamiast „wygnania z miasta” pozwala więźniowi w miarę godnie żyć w „jego murach”. Za ten przywilej więzień powinien zapłacić w formie pracy.

Aga
Gość

No i bardzo dobrze! Kara śmierci by się przydała albo chociaż łańcuch i kamieniołomy, jak za starych dobrych czasów, ale skoro się nie da (no bo „prawa człowieka”; pff, jak ktoś siedzi za gwałt albo morderstwo to raczej to zwierzę, a nie człowiek), to niech harują gdzieś przy kopaniu rowów i odpracowują swoje grzechy. A tak to ciepły obiadek (i to nie byle kotlet z ziemniakiem), kablówka w celi… no prawie sanatorium, a wszystko za pieniądze podatnika. Niech sami sobie opłacą pobyt, a jak ich nie stać, to albo komornik, albo kamieniołomy. I za minimalną krajową, jak należy!

Ogmar
Gość

Wielu więźniów po powrocie na wolność wraca do przestępczego życia głównie dlatego, że nigdy nie poznali innej, lepszej drogi. Jeśli damy więźniom pracę, to pokażemy im inną ścieżkę życia, dzięki której będą mogli się poprawić, damy im swego rodzaju prezent, gdyż posiadając zajęcie trudno im będzie się nudzić i nie będą aż tak negatywnie wpływać na fundusze państwa. Jak dla mnie same zalety.

A co do niewolnictwa – w starożytnym Izraelu istniało niewolnictwo, w którym niewolnik był zwykłym pracownikiem, bez wielu przywilejów, ale za to z zapewnionym dobrym traktowaniem. Chyba nawet mógł mieć własny majątek, chociaż nie jestem tego pewien. Właśnie takimi „niewolnikami” będą więźniowie. Jak dla mnie całkiem sprawiedliwa i nawet litościwa zmiana w polskim prawie

wpDiscuz