Ostatnie komentarze

System edukacji w Finlandii. Dotychczasowe osiągnięcia i (...)


Wiele fińskich rozwiązań, o których mowa w artykule, funkcjonuje również w polskim systemie, tylko dlaczego to u nas nie działa? Istnieje w prawie i działa bardzo prężnie pomoc dla uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi - nauczyciele współorganizujący, zajęcia wyrównawcze, klasy integracyjne; jest ocenianie opisowe w młodszych klasach, wielu nauczycieli z własnej inicjatywy stosuje również ocenianie kształtujące w starszych klasach; długość roku szkolnego i tygodniowy wymiar zajęć jest podobny do polskiego; specjalizacja następuje w Polsce po 8 latach nauki (przed reformą PiSu - po 10 latach), przedmioty do wyboru w polskim liceum stanowią ok. 15% wszystkich godzin (przed reformą PiSu - ok. 25%); istnieje rozbudowany system kształcenia ustawicznego - szkoły policealne, kwalifikacyjne kursy zawodowe - i dostęp do niego jest bardzo łatwy; od kilku lat mamy darmowe podręczniki, wyprawkę na przybory szkolne, bezpłatne dojazdy dla uczniów mieszkających powyżej 4 km od szkoły. Myślę, że dużą rolę odgrywa również różnica w mentalności, światopoglądzie i doświadczeniach z przeszłości Finów i Polaków. Na przykład takie zaufanie do nauczycieli i prestiż samego zawodu - tego nie da się zbudować administracyjnymi reformami (chociaż myślę, że te administracyjne działania w dużej mierze zniszczyły ten prestiż - poprzez bezmyślne majstrowanie przy studiach nauczycielskich i dopuszczenie do zawodu osób bez predyspozycji, wprowadzanie i utrzymywanie chaosu w przepisach, kierowanie do społeczeństwa komunikatów, że można śmiało pouczać i krytykować nauczycieli, jeśli sobie nie radzą albo popełniają błędy i że w ogóle nauczyciel niewiele może). Natomiast wychwyciłem w artykule kilka rzeczy, których nie ma w polskim systemie i myślę, że mogłyby coś zmienić: - brak nadzoru pedagogicznego - szkoła zabija kreatywność nie tylko uczniów, ale i nauczycieli; większość nauczycieli ma chęć i pomysł na ciekawe i skuteczne nauczanie, ale napotyka konserwatyzm i biurokratyczne bariery, które sprawiają, że rezygnuje z wszelkich inicjatyw; nauczycielom potrzeba WIĘCEJ WSPARCIA, MNIEJ NADZORU - to chyba logiczne, że jeżeli pojawia się trudność, to należy udzielić pomocy przed jej rozwiązaniem, a nie krytyki po jej rozwiązaniu (niestety tak wygląda nadzór w Polsce); - stabilność systemu - niestety edukacja jest dla wszystkich polskich partii politycznych jak zabawa w głupiego jasia, najłatwiej przy niej majstrować, a konsekwencji i tak nikt z nich nie poniesie; polską oświatą - podstawami programowymi, dopuszczaniem podręczników, wsparciem metodycznym, przeprowadzaniem diagnoz i badań, na podstawie których będą potem wprowadzane reformy - powinna się zająć niezależna od rządu instytucja; nie może być tak, że każda partia polityczna, która zdobywa władzę, zaczyna swoje rządy od reformy edukacji; przydałoby się jakieś ponadpartyjne porozumienie, deklaracja na rzecz edukacji, która określi, czym rząd mógłby się zajmować, a do czego nie powinien się wtrącać; - zwiększenie autonomii szkół - przede wszystkim w zakresie programów nauczania, materiałów dydaktycznych i zasad oceniania; powinno się to odbyć nie poprzez zmianę przepisów, ale... wykreślenie większości z nich, na przykład obecnie trzeba się bardzo natrudzić, żeby wprowadzić jakąś alternatywę dla klasycznego oceniania (musi być skala 1-6), klasycznych podręczników (musi być dopuszczenie), klasycznego systemu klasowo-lekcyjnego (lekcja musi trwać 45 minut, każdy przedmiot osobno, odradza się realizację zajęć w blokach, co sprzyjałoby projektom). O zwiększeniu wynagrodzeń nauczycielskich i zmniejszeniu liczebności klas (nie poprzez przepisy, ale na przykład budowanie szkół w największych miastach) nawet nie wspominam, bo to dla mnie oczywistości.

Łukasz (gość) 03.04.2021, 23:13