17.12.2016
Aktualizacja: 28.08.2017

Projekt ustawy antylichwiarskiej. Czy to początek końca popularnych „chwilówek”? 

Czy nadchodzi koniec chwilówek?
© Karolina Chaberek/fotolia.com

Ministerstwo Sprawiedliwości w trosce o kieszenie Polaków proponuje znaczne zmniejszenie opłat wliczonych w koszt pożyczek i kredytów. Ofiarą nowych przepisów mogą paść przede wszystkim firmy oferujące szybkie pożyczki, czyli tzw. chwilówki. 

Projekt ustawy antylichwiarskiej stanowi zaostrzenie uchwalonej w marcu nowelizacji ustawy o kredycie konsumenckim. Najnowsza propozycja redukuje wysokość dodatkowych opłat do 10% ogólnej wartości pożyczki, z możliwością naliczenia dodatkowych 10% za każdy rok spłaty. W myśl proponowanych przepisów całkowity koszt obsługi zadłużenia nie może przekroczyć 75% (obecnie ustalona wartość to 100%).

Za żądanie od klientów wyższych opłat miałaby grozić nawet kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat.

To, co proponujemy, jest ucywilizowaniem rynku i jest potrzebne Polakom wpadającym często w spiralę długów w związku z wysokimi kosztami pożyczek

– mówił na antenie radiowej Jedynki Sebastian Kaleta, rzecznik resortu sprawiedliwości.

Czy chwilówki to lichwa?

Zgodnie z polskim prawem mamy do czynienia z lichwą, gdy sprawca, wykorzystując trudną sytuację materialną pokrzywdzonego, doprowadza do zawarcia przez niego niekorzystnej umowy. Do zaistnienia przestępstwa wystarczy sam fakt jej podpisania oraz nieczyste intencje sprawcy (ujawniające się chociażby w ukrywaniu niektórych informacji).

Prawo nakłada na osobę udzielającą pożyczki obowiązek podania całkowitej wysokości opłat związanych z jej zaciągnięciem. W teorii zarówno banki jak i firmy pożyczkowe spełniają ten wymóg, podając wysokość rzeczywistej rocznej stopy oprocentowania (RRSO).

Problem w tym, że o ile procedura uzyskania kredytu w banku jest zazwyczaj niezwykle skomplikowana, a do jego otrzymania konieczne jest spełnienie wymogów formalnych, o tyle firmy pożyczkowe kuszą udzieleniem pożyczki „bez zbędnych formalności”. Powoduje to, że ich klientami są często ludzie zdesperowani i pozbawieni szans na kredyt. Kierowani koniecznością jak najszybszego zdobycia gotówki zawierają umowy, które zobowiązują ich do spłaty sum znacznie przewyższających pożyczoną kwotę.

Wszystko odbywa się w zgodzie z prawem – klienci uzyskują przecież informację o kosztach pożyczki. Problem w tym, że w krytycznej sytuacji, gdy pieniądze są potrzebne natychmiast, trudniej o podjęcie racjonalnej decyzji.

Przed wejściem w życie pierwszych regulacji w tym zakresie, w wyniku zaciągania nawet niewielkich pożyczek wielu Polaków wpadało w spiralę zadłużenia. W skrajnych przypadkach RRSO kilkunastokrotnie (!) przewyższała kwotę pożyczki.

Z jakich powodów Polacy korzystają z usług firm pożyczkowych?
Z jakich powodów Polacy korzystają z usług firm pożyczkowych? Źródło: opracowanie własne na podstawie Diagnozy Społecznej 2013.

Projekt dzieli ekspertów

Sceptycy wprowadzenia kolejnych ograniczeń przyznają, że mogą one oznaczać poważne straty dla firm oferujących „chwilówki”, a dla niektórych – także upadłość. Ich obawy potwierdza Michał Kisiel, analityk portalu Bankier.pl:

Cięcie limitów mogłoby znacząco zmienić sytuację na rynku kredytów konsumpcyjnych. W nowych ograniczeniach nie zmieściłyby się np. niektóre bankowe oferty pożyczek gotówkowych przewidujących prowizje sięgające nawet 30 proc. W przypadku firm pożyczkowych oferujących krótkoterminowe zobowiązania, zmianie musiałyby ulec parametry niemal wszystkich produktów.

Wśród krytyków dominuje przekonanie, że dla osób o najniższych dochodach „chwilówki” są w razie nagłej potrzeby jedyną szansą na uzyskanie pieniędzy. Ustawa oczywiście nie ogranicza bezpośrednio tej możliwości, ale może doprowadzić do upadku wielu firm pożyczkowych. Bardzo możliwe, że ustawa mająca na celu ochronę interesu najbiedniejszych ostatecznie w nich uderzy.

Sprawa nie jest (…) prosta, bo choć trzeba walczyć z patologiami i nadużyciami, to powinno być też miejsce na udzielanie pożyczek osobom o niskich dochodach. (…) Stąd niedobrze by się stało, gdyby firmy pożyczkowe zniknęły z Polski

– zaznacza prof. Andrzej Bień z SGH.

Prezes Fundacji Rozwoju Rynku Finansowego Monika Zakrzewska zwraca uwagę, że z usług firm pożyczkowych korzysta około 4 milionów Polaków. Szacuje, że po przyjęciu nowych przepisów co czwarty z nich zostanie pozbawiony finansowania.

Co myślicie o propozycjach Ministerstwa Sprawiedliwości? A może państwo nie powinno ingerować w umowy zawierane między firmami i pożyczkobiorcami?

Dodaj komentarz

4 komentarzy do "Projekt ustawy antylichwiarskiej. Czy to początek końca popularnych „chwilówek”? "

avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Damian
Gość

Nie bez powodu „chwilówki są popularne”, to oczywiste że są obecne na rynku właśnie dlatego, że są ludzie którzy takich pożyczek potrzebują. Państwo bez zrozumienia tego jak wygląda rynek próbuje coś regulować, a tak naprawdę doprowadzi do upadku całego sektora i popchnie zdesperowanych pożyczkobiorców w ręce przestępców.

Klin
Gość

Moim zdaniem bez sensu jest ta ustawa, jedyne co osiągną to utrudnią pozyskanie małych pożyczek osobom które potrzebują paruset złotych na nagły przypadek. Przy jasnych zasadach lepsze są chwilówki niż męczenie sie z bankowymi molochami.

truskawa
Gość

Jak dla mnie to tez bez sensu. Firmy działające na rynku legalnie i uczciwie, podpisujące umowy powinny być inaczej traktowane. Różnie w życiu bywa, nie zawsze jesteśmy w stanie pożyczyć pieniądze od rodziny czy w banku i co w takiej sytuacji? Teraz tylko czarny rynek pozostanie? No dzięki…

grymałka
Gość

nie uważam, żeby to wyszło na dobre pożyczkobiorcom, będą pożyczać w innym miejscu na dużo gorszych warunkach, więc nie wiem czy ta ustawa wielu polakom nie wyjdzie bokiem.

wpDiscuz