10.01.2017
Aktualizacja: 23.08.2017

Rewolucja francuska w transplantologii. Kto powinien decydować o pobraniu organów po śmierci? 

Kto powinien decydować o pobraniu organów po śmierci?
pixabay

Od niedawna obowiązuje prawo, zgodnie z którym każdy obywatel francuski staje się po śmierci potencjalnym dawcą organów, o ile za życia nie zadeklarował sprzeciwu. Decyzję o przeszczepie będą podejmowali lekarze – nawet wbrew woli najbliższej rodziny. 

To odpowiedź na problem, z którym zmaga się wiele krajów Europy. Na jego skalę wskazują liczby: każdego dnia szesnastu obywateli Unii Europejskiej umiera z powodu zbyt długiego oczekiwania na przeszczep. W 2014 roku na liście osób oczekujących w krajach UE, Norwegii i Turcji figurowało łącznie 86 tysięcy chorych.

Kraje UE stosują bardzo różne przepisy dotyczące zgody na pobieranie organów po śmierci. Odmienne jest przede wszystkim podejście do kwestii wyboru. W Wielkiej Brytanii prowadzi się rejestr dawców, w innych krajach – rejestr odmów. Francja zdecydowała się na obranie tej drugiej ścieżki.

Nie chcesz być dawcą? Zarejestruj się

Tego typu regulacje nie są w skali Europy niczym nowym. Podobne przepisy obowiązują już w Hiszpanii i w Austrii. We Francji, aby mieć pewność, że własne organy po śmierci nie zostaną pobrane, należy wpisać się do Narodowego Rejestru Odmów. Aktualnie widnieją w nim nazwiska 150 tysięcy Francuzów.

Wpis do rejestru to jedyna dopuszczalna forma wyrażenia sprzeciwu wobec pobrania własnych organów. Dotąd lekarze pytali o zgodę najbliższych członków rodziny zmarłego, którzy bardzo często odmawiali. W przypadkach, gdy bliscy wyrazili wreszcie zgodę, często odbywało się to kosztem upływu bezcennego dla zdrowia i życia pacjentów czasu.

Brytyjczycy zachęcają do przekazywania organów

Z problemem zmagają się też Brytyjczycy. Pomimo rekordowej liczby przeszczepów w ostatnich latach „wskaźnik zgody” (consent rate) wciąż pozostaje na niesatysfakcjonującym poziomie. Także w przypadku brytyjskim największą przeszkodą jest rodzina, która rzadko udziela zgody na przeszczep. Sprzeciw dotyczy nieraz nawet tych zmarłych, którzy za życia osobiście zarejestrowali się w funkcjonującej tam bazie dawców.

Brytyjczycy zmagają się też z niską liczbą czarnoskórych i Azjatów zarejestrowanych w bazie. Czarni mieszkańcy Wielkiej Brytanii czekają na przeszczep nerek średnio rok dłużej niż pozostali.

Mimo to Brytyjczycy nie podążają jak dotąd śladami wspomnianych krajów europejskich. Jedynie w Szkocji obowiązuje przepis, który zobowiązuje rodzinę do podania przyczyn zanegowania decyzji zmarłego w kwestii pobrania organów po śmierci.

Oprócz tego National Health Service (instytucja odpowiedzialna za publiczną służbę zdrowia w Wielkiej Brytanii) organizuje kampanie informacyjne. Brytyjską odpowiedzią na problem długiego oczekiwania na przeszczep jest zatem perswazja.

A w Polsce? Brak sprzeciwu oznacza zgodę…

We wrześniu ubiegłego roku na liście oczekujących na przeszczep było zarejestrowanych ponad 1700 polskich pacjentów, z których ponad 1000 potrzebowało przeszczepu nerki.

Liczba wykonanych przeszczepów od zmarłych dawców w ciągu roku w wybranych krajach Europy.
Liczba wykonanych przeszczepów od zmarłych dawców w ciągu roku w wybranych krajach Europy. Źródło: opracowanie własne na podstawie danych IRODaT.

Polskie przepisy regulujące tę kwestię są zbliżone do przyjętych właśnie rozwiązań francuskich. Zgodnie z przyjętą 1 lipca 2005 roku ustawą obowiązuje zasada domniemanej zgody na pobranie organów po śmierci. Sprzeciw można jednak wyrazić nie na jeden, a na trzy sposoby:

  1. pisemnie – składając wniosek o wpisanie do Centralnego Rejestru Sprzeciwów,
  2. pisemnie – nosząc przy sobie własnoręcznie podpisane oświadczenie,
  3. ustnie – wyrażając wolę sprzeciwu w obecności co najmniej dwóch świadków.

CRS – Centralny Rejestr Sprzeciwów, to lista osób, które nie wyraziły zgody na pobranie po śmierci własnych narządów. Aby na nią trafić, należy wypełnić odpowiedni formularz i dostarczyć go w Centrum Organizacyjno-Koordynacyjnym ds. Transplantacji w Warszawie. Brak zgody można wycofać w każdej chwili.

W przypadku osób, które nie ukończyły 16 lat, decyzję podejmują rodzice lub prawni opiekunowie.

Polskie prawo stanowi, że lekarz nie ma obowiązku pytać rodzinę o zgodę na przeszczep. Jeśli nawet zwraca się w tej sprawie do najbliższych, to tylko po to, by ustalić, czy zmarły nie wyraził przed śmiercią ustnego sprzeciwu.

Uświadamiać najbliższych

Z drugiej strony, promuje się także podpisywanie oświadczenia woli, które pozwala na przeszczep własnych narządów. Choć taki dokument nie ma w Polsce żadnej mocy prawnej (wiążący jest jedynie pisemny sprzeciw, nie zgoda), to stanowi on pretekst do dyskusji w gronie rodziny i przyjaciół.

W raporcie CBOS na temat postaw Polaków wobec transplantacji czytamy, że poziom społecznej akceptacji dla pobierania narządów od zmarłych dawców jest bardzo wysoki. W ubiegłym roku aż 93% z nas uważało takie postepowanie za słuszne.

Czy uważa Pan(i) za słuszne przeszczepianie narządów pobranych od osób zmarłych, aby ratować życie lub przywracać zdrowie innym osobom?
Czy uważa Pan(i) za słuszne przeszczepianie narządów pobranych od osób zmarłych, aby ratować życie lub przywracać zdrowie innym osobom? Źródło: opracowanie własne na podstawie badań CBOS, 2016.

Niepokój budzą natomiast inne dane: tylko co czwarty z nas przyznaje, że odbył z bliskimi rozmowę na temat przekazania własnych narządów po śmierci. Odsetek ten pozostaje niezmienny od co najmniej kilku lat.

Rodzina i tak postawi na swoim… wbrew prawu

W zakresie pobierania organów po śmierci istnieje w Polsce spora rozbieżność między przepisami prawa a rzeczywistym podejściem lekarzy do problemu. Pomimo faktu, że lekarz nie jest zobowiązany do uzyskania zgody rodziny na pobranie narządów, często zdarza się, że – widząc reakcję bliskich zmarłego – rezygnuje ze swojej „wszechwładzy”.

Nieraz zdarza się, iż rodzina pogrążona w rozpaczy ucieka się nie tylko do błagania o niepobieranie organów od zmarłego, ale także do gróźb i szantażu. Rodzina może mieć zatem olbrzymi wpływ na decyzję podjętą przez lekarza – pomimo że prawo ogranicza ten wpływ w zasadzie do zera.

Dlaczego nie chcemy oddawać narządów?

Choć zdecydowana większość z nas pozytywnie wyraża się na temat transplantacji, od pewnego czasu rosną obawy dotyczące pobierania narządów od zmarłych dawców. Kilka lat temu szok w środowisku medycznym wywołało stwierdzenie prof. Jana Talara, który przekonywał, że organy często pobiera się od żywych pacjentów.

Jak to możliwe? Prof. Talar kwestionuje tzw. śmierć pnia mózgu jako moment decydujący o zgonie. Na dowód podaje fakt, że w prowadzonej przez niego klinice wybudzano już pacjentów, u których stwierdzono śmierć mózgu. Pomimo zdecydowanej reakcji lekarzy transplantologów tego typu rewelacje na pewno nie przyczyniły się do zwiększenia społecznej akceptacji dla przekazywania organów po śmierci.

Jakie mogą być inne przyczyny odmowy przekazania narządów? Wbrew powszechnej opinii raczej rzadko jest nią wyznawana wiara. Transplantacji nie tylko nie potępia żadna z wielkich religii – większość z nich wręcz ją pochwala. Kontrowersje do dzisiaj budzi ona jedynie wśród świadków Jehowy. Dopiero od lat osiemdziesiątych dopuszczają oni transplantację pod warunkiem, że nie odbywa się przy jednoczesnym przetaczaniu krwi.

O krok za daleko?

Pomimo dość powszechnej zgody co do faktu, iż istnieje potrzeba pobierania organów od zmarłych dawców, rozwiązania przyjęte we Francji nie wszystkim przypadły do gustu. Wątpliwości budzi przede wszystkim lekceważenie woli rodziny w przypadkach, gdy zmarły nie wyraził wcześniej jednoznacznego sprzeciwu.

Wydaje mi się, rozwiązania francuskie są trochę daleko idące. (…) Jestem zdania, że o ile tu powinna rozstrzygać wola konkretnego człowieka, świadomie złożona, o tyle w sytuacji, kiedy taka wola nie została zadeklarowana, to wydaje mi się, że rodzina – zwłaszcza najbliższa – może mieć tutaj pewne prawo. To chyba też nie przysłuży się transplantologii, jeśli będzie to pole różnego rodzaju konfliktów i napięć

– stwierdził ks. Kazimierz Sowa w TVN24 BiS.

Swoje obawy wyraził również dr n. med., kardiochirurg i koordynator transplantacyjny Adam Parulski:

Boimy się tego, żeby wokół transplantologii nie narosła atmosfera niechęci. To powinna być decyzja wcześniej przez każdego z nas podjęta.

Naszym zdaniem

W kontekście rozwiązań francuskich należy rozważyć kwestię „domniemanej zgody”, obecnej także w polskich przepisach. Czy każdy, kto nie zadeklarował sprzeciwu wobec pobrania jego organów po śmierci, powinien stawać się automatycznie potencjalnym dawcą? Taki wniosek płynie bowiem z analizy polskiego prawa w tym zakresie. Niewątpliwie poprawia to sytuację pacjentów potrzebujących przeszczepu, którzy w innym przypadku mogliby czekać o wiele dłużej.

O tym, że nie jest to rozwiązanie idealne, przekonuje nas praktyka. Presja wywierana na lekarzy przez rodzinę zmarłego jest tak wielka, że w niektórych sytuacjach przepisy w ogóle nie są stosowane. Aby to zmienić, należałoby zatem przyjąć żelazną zasadę – lekarz ma ostatnie słowo, a bliscy zmarłego będą pociągnięci do odpowiedzialności, jeśli będą utrudniali wykonywanie przez niego obowiązków.

Czy istnieją alternatywne rozwiązania? Wydaje się, że wprowadzenie prawnej możliwości podjęcia decyzji przez rodzinę zmarłego jest godne zastanowienia. Ograniczamy w ten sposób ryzyko konfliktów między rodzinami a personelem medycznym.

A może warto wprowadzić, obok (nie zamiast!) funkcjonującego CRS, także rejestr dawców? Wpis w takim rejestrze byłby równoznaczny ze zgodą udzieloną na pobranie organów, której nikt – nawet najbliższa rodzina – nie mógłby podważyć. Konsekwencją takiego posunięcia byłoby też nadanie mocy prawnej deklaracjom zgody na pobranie organów.

Trudno o proste rozwiązania w przypadku tak delikatnej kwestii. Tym bardziej, że świadomość społeczna w dziedzinie obowiązujących przepisów i konieczności podejmowania tego tematu w rozmowach z bliskimi jest niewielka. W celu doinformowania Polaków warto organizować kampanie społeczne – podobne do tej z 2015 roku o nazwie „Zgoda na życie”. Nie tylko pozwoliłoby to na zwiększenie liczby osób deklarujących chęć przekazania organów, ale także sprawiłoby, że opór najbliższych (wynikający często z niewiedzy) będzie mniejszy.

Czy „brak sprzeciwu” wobec pobrania narządów po śmierci jest słusznie pojmowany jako „zgoda”? Czy najbliżsi powinni mieć więcej do powiedzenia w przypadkach, gdy zmarły nie wyraził sprzeciwu przed śmiercią?

Tagi:

Dodaj komentarz

1 Komentarz do "Rewolucja francuska w transplantologii. Kto powinien decydować o pobraniu organów po śmierci? "

avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Ewa
Gość

niewyobrażalne dla mnie jest, że moja rodzina podjęłaby decyzję wbrew mojej woli – stąd najlepszym rozwiązaniem byłoby skutecznie działające wyrażenie zgody

wpDiscuz