• >>
  • Wiadomości
  • >>
  • Tak pomagają Polacy. Skala wolontariatu w Polsce
22.12.2016
Aktualizacja: 23.08.2017

Tak pomagają Polacy. Prywatne inicjatywy lepsze od państwowego systemu pomocy socjalnej?

Skala wolontariatu w Polsce
© Cherries / fotolia

Za nami finał XVI edycji akcji Szlachetna Paczka, organizowanej tradycyjnie w okresie przedświątecznym. W tym roku pomoc trafiła do prawie 20 tysięcy potrzebujących rodzin. Liczba ta robi wrażenie – a to przecież nie jedyny dowód na to, że Polacy chętnie angażują się w działalność dobroczynną.

Niepełnosprawni, chorzy, rodzice samotnie wychowujący dzieci, starsi – to głównie do nich trafią paczki przygotowane przez wolontariuszy.

Pomysłodawcą akcji jest ksiądz Jacek Stryczek, założyciel Stowarzyszenia WIOSNA. Na jej stronie internetowej przedstawia się jako „buntownik”, „myśliciel” i… „pogromca biedy”. Podkreśla, że walczy z tzw. katomarksizmem, czyli podejrzliwością względem bogatych. Za działalność filantropijną był wielokrotnie nagradzany. Szlachetna Paczka nie jest jego jedyną inicjatywą – jest także twórcą Akademii Przyszłości, akcji skierowanej do uczniów z mniej zamożnych rodzin.

Projekty Stowarzyszenia stanowią prywatny wkład w niwelowanie różnic między najbogatszymi a tymi, którym z przyczyn niezależnych nie powodzi się najlepiej.

SZLACHETNA PACZKA to projekt Stowarzyszenia WIOSNA, który w wyjątkowy sposób inspiruje ludzi do stawania się kimś więcej, do wygrywania swojego życia i zostania Bohaterem. To wizja nowego kraju, w którym podziały między bogatymi a biednymi zostają zniesione. (…) Ważny jest dla nas każdy człowiek. Łączymy potrzebujących z darczyńcami. Chcemy kompleksowo zmieniać ludzi, dając im nie rybę, nie wędkę, lecz mentalność wędkarza

– czytamy na stronie akcji.

Łatwiej raz zapłacić niż się angażować

Zgodnie z opublikowanymi w tym roku wynikami badań CBOS, dwie trzecie Polaków uważa, że należy priorytetowo traktować pomoc innym. Tylko 26% z nas twierdzi, że powinniśmy przede wszystkim skupić się na własnym interesie. 70% Polaków zadeklarowało, że zna osobiście przynajmniej jedną osobę zaangażowaną w nieodpłatną pracę na rzecz społeczności, czyli tzw. społecznika.

Pomimo deklarowanej zgody co do konieczności pomagania innym, jedynie co piąty z badanych przyznał się do podjęcia w bieżącym roku dobrowolnej i nieodpłatnej aktywności na rzecz potrzebujących bądź ogólnie, społeczności lokalnej. Z drugiej strony, akcje zbiórki pieniędzy cieszą się w Polsce szerokim zainteresowaniem: Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy stanowi ewenement na skalę światową, a innych inicjatyw organizowanych z nieco mniejszym rozmachem jest o wiele więcej. Wniosek? Nawet jeśli nie podejmujemy działalności wolontariackiej, to chętnie wspieramy fundacje finansowo.

Statystyki dotyczące wolontariatu pozostają niezmienne od 2008 roku. Wtedy to CBOS zapytał ankietowanych o to, kto ich zdaniem powinien przede wszystkim zająć się pomocą potrzebującym.

Kto, Pana(i) zdaniem, przede wszystkim powinien zająć się ludźmi, którzy nie są w stanie samodzielnie poradzić sobie ze swoimi problemami i potrzebują pomocy
Kto, Pana(i) zdaniem, przede wszystkim powinien zająć się ludźmi, którzy nie są w stanie samodzielnie poradzić sobie ze swoimi problemami i potrzebują pomocy?
Źródło: opracowanie własne na podstawie badań CBOS, 2008.

Zdecydowana większość ankietowanych jako podmioty zobowiązane do udzielania pomocy potrzebującym wskazała organy władzy lokalnej i państwowej. Prywatne stowarzyszenia i fundacje były wskazywane rzadziej, podobnie jak rodzina i organizacje kościelne. Jedynie co piąty ankietowany uważa, że materialne wsparcie dla ubogich powinno pochodzić wprost od ludzi bogatych.

Mankamenty systemu pomocy socjalnej

Polacy słusznie zauważają, że zarówno władza lokalna, jak i centralna posiadają narzędzia umożliwiające pomoc ubogim. Choć środki na jej udzielanie czerpią z pieniędzy publicznych, to do ich rozdysponowania potrzebne jest stworzenie odpowiednich mechanizmów i powołanie określonych instytucji.

Na szczeblu lokalnym funkcjonują Ośrodki Pomocy Społecznej (MOPS, GOPS), które zgodnie z prawem funkcjonują w każdej polskiej gminie. Urzędy Pracy przyznają zasiłki tym bezrobotnym, którzy pomimo chęci podjęcia pracy nie mogą jej znaleźć. Gminy oferują zasiłki rodzinne oraz ulgi dla rodzin wielodzietnych. Do tego dochodzą inicjatywy władz centralnych, takie jak obecnie działający program 500+, choć większość obowiązków związanych z ich obsługą i tak spoczywa w gestii lokalnej administracji.

Wachlarz świadczeń socjalnych jest więc całkiem szeroki. Wydaje się, że każdy potrzebujący pomocy ma możliwość skorzystania nawet z kilku jej form. Niestety, nie wszystko działa tak, jak należy – przede wszystkim dlatego, że pomoc ma zazwyczaj charakter doraźny i, co gorsza, pogłębia postawę roszczeniową.

Aktualny system pomocy zamiast zapobiegać bezradności, utrwala ją, często na zawsze. Pomoc społeczna jest metodą na życie, kształtuje postawy bierne, zamiast uczyć aktywności

– twierdzi Sławomir Kalinowski z Liberté!

Marcin Jendrzejczak z portalu Obserwator Finansowy dodaje, że z pomocy często nie mogą skorzystać ci, którzy najbardziej jej potrzebują:

System socjalny ma służyć transferom do uboższej części ludności. W Polsce na pomocy społecznej najbardziej korzystają jednak średnio zamożni. Najbogatsza 10-proc. część społeczeństwa pobiera niewiele mniej świadczeń niż najubożsi. Umożliwiają to luki w przepisach, które zbyt powoli są ukrócane. Biednym z kolei życie utrudnia biurokracja i wyjątkowo niskie progi dochodowe.

Fundacja skuteczniejsza od MOPS-u?

W związku z problemami systemu pomocy socjalnej prywatne inicjatywy mogą stanowić jej idealne uzupełnienie. Szlachetna Paczka jest tego świetnym przykładem.

Akcja skierowana jest do osób, których trudna sytuacja materialna nie jest spowodowana bierną postawą na rynku pracy. Obdarowywani są ludzie dotknięci tragedią lub chorobą, którym pomoc ze strony gminy nie wystarcza do godnego przeżycia Świąt. Akcja nie jest zatem „nagradzaniem lenistwa” – wolontariusze dokładnie analizują sytuację rodziny i priorytetowo traktują tych, którzy na swój stan posiadania mają bardzo ograniczony wpływ.

Dotyczy to zresztą wielu innych inicjatyw. Osoby w nie zaangażowane są w stanie dokładnie rozpoznać potrzeby ubogich, rozmawiając z nimi. „Rozpoznanie” w przypadku lokalnych instytucji ogranicza się zwykle do analizy składanych wniosków i oświadczeń, z których zazwyczaj niewiele wynika. Najczęściej spotykanym kryterium udzielania pomocy jest dochód, który nie zawsze odzwierciedla rzeczywistą sytuację rodziny. Co więcej, zrównuje osoby dotkliwie poszkodowane przez los z tymi, którzy dobrowolnie wybrali „życie z zasiłku”.

Czy prywatne inicjatywy dobroczynne skutecznie niwelują niedoskonałości polskiego systemu pomocy socjalnej? Czy ich istnienie byłoby potrzebne, gdyby państwo skuteczniej pomagało najuboższym?

Tagi:

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
wpDiscuz