• >>
  • Wiadomości
  • >>
  • Pierwszy rok rządów PIS-u w ocenie ekspertów
17.11.2016
Aktualizacja: 30.08.2017

Gospodarcze poczynania PiS-u. Pierwszy rok rządów „dobrej zmiany” w ocenie ekspertów

Ocena roku rządów Prawa i Sprawiedliwości okiem ekspertów

Minął rok, odkąd Prawo i Sprawiedliwość uzyskało parlamentarną większość i utworzyło rząd. Zrealizowano sporą część obietnic złożonych podczas kampanii wyborczej. Czy jest się jednak z czego cieszyć? Ekonomiści są w tej kwestii podzieleni.

Przed wyborami wielu z nich otwarcie wyrażało nadzieję, że obietnice PiS-u są jedynie „kiełbasą wyborczą”. Obawiano się, że realizacja wszystkich socjalnych postulatów Prawa i Sprawiedliwości oznaczałaby katastrofę finansów publicznych.

Jak oceniają eksperci ostatni rok z punktu widzenia polskiej gospodarki?

Zrealizowane obietnice, czyli rok dla rodziny

Na konferencji prasowej podsumowującej rok rządów Prawa i Sprawiedliwości premier przypomniała o reformach i programach zrealizowanych w ramach „zobowiązań PiS wobec rodziny”: programie „500+”, podwyższeniu minimalnego wynagrodzenia do 2 tysięcy złotych brutto oraz ustaleniu najniższej stawki godzinowej na poziomie 12 złotych, wprowadzeniu darmowych leków dla osób powyżej 75. roku życia i wstępnym przygotowaniu programu „Mieszkanie+”.

„Dzięki 500+ o połowę zmaleje liczba rodzin zagrożonych ubóstwem, a liczba ludności może być wyższa o jeden milion w stosunku do prognoz” – chwaliła program odpowiedzialna za jego wdrożenie minister Elżbieta Rafalska.

Program 500+ pozytywnie ocenia także prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego, Elżbieta Mączyńska: „To ukłon w stronę polityki społecznej i – przynajmniej z założenia – prodemograficznej. (…) Przez wszystkie lata transformacji zaniedbywano sferę społeczną, mimo że w Konstytucji RP mamy zapisaną społeczną gospodarkę rynkową, co oznacza równoważenie celów gospodarczych, społecznych i ekologicznych”.

Minister rodziny, pracy i polityki społecznej wierzy także w zbawienne skutki podniesienia płacy minimalnej: „Dzięki temu zmniejszy się różnica między wynagrodzeniem średnim, a minimalnym. Zbliżymy się do pożądanych 50 procent. Dobra sytuacja na rynku pracy powinna przekładać się także na wzrost wynagrodzeń”.

Rząd Beaty Szydło doprowadził również do cofnięcia reformy PO, przywracając wcześniej obowiązujący wiek emerytalny: 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn. Obniżył także CIT dla najmniejszych firm do poziomu 15%.  Wprowadził obiecywany podatek bankowy i przeprowadził reformę edukacji. Wysoce prawdopodobna wydaje się być perspektywa przyjęcia ustawy o ograniczeniu handlu w niedzielę.

Co się nie udało?

Wśród niezrealizowanych obietnic wymienić należy podwyższenie kwoty wolnej od podatku, która w Polsce została ustalona na śmiesznie niskim poziomie – 3091 zł (dla porównania, czterokrotnie wyższa obowiązuje w Namibii i Botswanie). Nie obniżono także VAT-u (PiS zapowiadał powrót do stawki podstawowej 22%). Planowane wprowadzenie podatku handlowego zostało zablokowane przez Komisję Europejską (pobór tego podatku został wstrzymany co najmniej do 2018 roku).

Morawiecki się przeliczył

W zaplanowanym na bieżący rok budżecie uwzględniono prognozowany wzrost PKB na poziomie niemal 4%. Wygląda jednak na to, że wzrost osiągnie w tym roku poziom bliższy 3%, jak przewidywała większość ekonomistów (mediana ich prognoz zakładała 2,9%). Szczególnie słaby pod tym względem był trzeci kwartał, który przyniósł wzrost PKB o zaledwie 2,5%, co jest najsłabszym wynikiem od trzech lat.

Nadal jednak istnieje możliwość, że pomimo spowolnienia wzrostu gospodarczego deficyt nie będzie większy niż przewidywano. „Jest szansa na niespodziankę zarówno po stronie dochodowej, jak i po stronie wydatkowej. Może chodzić o kilka miliardów złotych pod każdej ze stron” – twierdzi Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK.

Rozdawnictwo, na które brakuje pieniędzy

Andrzej Rzońca, ekspert Forum Obywatelskiego Rozwoju, krytykuje rząd za rozrzutność w polityce socjalnej: „Program 500+ jest nie tylko kosztowny dla finansów państwa, ale również będzie wypychał kobiety z rynku pracy. Według wyliczeń zatrudnienie spadnie o 240 tysięcy osób.”

Wielu ekonomistów dostrzega też zagrożenia związane z podniesieniem płacy minimalnej: „Część pracowników straci legalne zatrudnienie i zostanie przez pracodawców zmuszona do przejścia do szarej strefy. Dotyczy to zwłaszcza osób, które nie posiadają szczególnych kwalifikacji.” – twierdzi Andrzej Sadowski z Centrum  im. Adama Smitha.

FOR sugeruje, że kosztowne reformy i programy socjalne mogą odbić się wszystkim czkawką: „W przyszłym roku dług publiczny wzrośnie do 55 procent PKB. Wystarczy niewiele do granicy 60 procent progu, który określa Konstytucja, a wtedy rząd nie będzie miał wyboru, będzie musiał ciąć wydatki i zamiast programu 500+ będziemy mieli 2000 minus.”

Jak oceniają eksperci ostatni rok z punktu widzenia polskiej gospodarki?

Nieodpowiedzialne decyzje?

Na tym nie kończą się zarzuty ekspertów. FOR nie pozostawia suchej nitki na podatku bankowym oraz na możliwym ograniczeniu handlu w niedzielę (o szansach i zagrożeniach wynikających z ograniczenia pisaliśmy w tym artykule).

Krytykuje także ratowanie przed upadkiem nierentownych kopalń przez spółki energetyczne, które w konsekwencji może spowodować wzrost cen energii elektrycznej.

Prof. Leszek Balcerowicz wytyka rządzącym nieodpowiedzialność. Według niego ich posunięcia są nierozsądne w obliczu tego, jak kształtuje się dzisiejsza geopolityka. Powolny wzrost gospodarczy Unii Europejskiej, zmiana na fotelu prezydenta USA oraz Brexit może skutkować pogorszeniem globalnej koniunktury, na co rząd zdaje się nie reagować: „PiS nie tylko nie eliminuje problemów, ale je pogłębia, zmniejsza odporność Polski na zewnętrzne czynniki. To jest narodowe szkodnictwo” – ocenia.

Zapowiedź powrotu do wieku emerytalnego sprzed reformy z 2013 roku u wielu ekonomistów wzbudza prawdziwą grozę: „Mamy szybko starzejące się społeczeństwo, wiek emerytalny kobiet będzie najniższy w Europie. Kto odpowiedzialny tak robi?” – retorycznie pyta Balcerowicz.

CETA na plus

Z drugiej strony, Balcerowicz chwali rząd za nieuleganie „populistycznym nawoływaniom” w kwestii podpisania umowy handlowej CETA (o której pisaliśmy w tej analizie) i pozytywnie ocenia jej potencjalne skutki dla Polski.

Czy wybraliśmy odpowiednią drogę?

Gospodarka, będąca systemem naczyń połączonych, wymaga przemyślanych ruchów w każdym jej aspekcie. Nawet jeden błąd może spowodować zachwianie równowagi.

Pozytywne w założeniu reformy mogą w dłuższej perspektywie przynieść więcej złego, jeżeli rząd nie jest w stanie ich zrealizować bez pogłębienia długu i obciążania obywateli nadmiernymi podatkami.

Czy koszt drogich reform i programów socjalnych ma szansę się zwrócić w dłuższej perspektywie?

Czy podjęte do tej pory przez rząd działania są właściwe?

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
wpDiscuz