
Niewiele jest przedmiotów szkolnych, których kolejne programy nauczania wywołują taką lawinę komentarzy jak wychowanie do życia w rodzinie. W rozpoczętym właśnie roku szkolnym nauczyciele WDŻ-u znów będą zobowiązani do opowiadania o „tych sprawach” w oparciu o dokument powstały pod polityczne dyktando.
Dotychczas istotnym elementem programu WDŻ-u była tzw. edukacja seksualna. W przyjętej przez MEN podstawie programowej dominuje promowanie tradycyjnych wartości. Jak wskazują członkowie grupy „Ponton” (wolontariusze doradzający młodzieży w sprawach związanych z seksualnością), odbyło się to kosztem przekazywania rzetelnej i potrzebnej wiedzy.
Jest bardzo duży nacisk na informacje na temat tego, co to jest rodzina, jakie mogą być rodzaje rodziny, jak należy funkcjonować w rodzinie. Brakuje informacji na temat samej fizjologii czy antykoncepcji […]
– tłumaczy Agata Kozłowska, edukatorka seksualna.
Wychowanie do życia w rodzinie dla młodszych uczniów
Wychowanie do życia w rodzinie pozostanie przedmiotem nieobowiązkowym. Nowa podstawa programowa WDŻ-u będzie obejmować uczniów szkół podstawowych (od IV klasy), szkół branżowych, liceów i techników. Tym samym uczniowie będą mieli styczność z przedmiotem rok wcześniej niż dotychczas. Do tej pory lekcje WDŻ-u rozpoczynali dopiero piątoklasiści.
Akurat ta zmiana przypadła nauczycielom do gustu. Krytykują oni jednak szczegóły podstawy programowej. Według nich jest ona oderwana od rzeczywistości i zbyt skupiona na wpajaniu dzieciom i młodzieży chrześcijańskich wartości. Jak twierdzi nauczyciel WDŻ-u Wojciech Ronatowicz, pominięto w zasadzie kwestie ról płciowych i orientacji seksualnej. W kontekście wciąż obecnych w przestrzeni publicznej zachowań homofobicznych Ronatowicz nazwał to „niedopatrzeniem”.
Odejście od Konwencji Stambulskiej
Podstawa oznacza odejście od wcześniej obowiązującego programu. Ten również był krytykowany niemal ze wszystkich stron – zwłaszcza przez bardziej konserwatywnych nauczycieli i ekspertów. W tym gronie głośny sprzeciw wyrażali m.in. członkowie instytutu Ordo Iuris.
Poprzednia podstawa programowa wprowadzała pojęcia właściwe dla Konwencji Stambulskiej, której Ordo Iuris jest przeciwnikiem od samego początku z tego względu, że uważamy, że realizuje ona niebezpieczne ideologie
– ocenił starą podstawę programową Olaf Szczypiński, analityk instytutu.
Konwencja Stambulska to skrócona nazwa konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, w Polsce znanej głównie jako „antyprzemocowa”. Jej krytycy od początku wskazywali, że dokument Rady Europy pod pozorem walki z przemocą wprowadza do systemów prawnych państw członkowskich m.in. pojęcie „płci społeczno-kulturowej”. Podpisana przez Polskę w 2012 roku konwencja nie została przez nasz kraj ratyfikowana.
Pomimo odejścia w nowym programie od „pojęć właściwych dla konwencji”, Ordo Iuris krytykowało niedawno MEN za niedostateczne wyeksponowanie znaczenia instytucji małżeństwa:
W nowej podstawie pojęcie „małżeństwa” pojawia się zaledwie cztery razy i w żaden sposób nie wskazuje na to, że jest to wspólnota, która ma szczególne znaczenie. Autorzy projektu nie uznali za stosowne, by program „Wychowania do życia w rodzinie” uwzględniał problematykę trwałości małżeństwa, natomiast znaleźli miejsce na uczenie o separacji i rozwodzie
– wskazywała dr Joanna Banasiuk.
„Dziennik Gazeta Prawa” informował zaś, że „dzięki interwencji rodziców i organizacji prorodzinnych resort edukacji usunął z nowej podstawy programowej wychowania do życia w rodzinie postulaty środowisk LGBT”.
Antykoncepcja jak aborcja?
Niedawno przyjęta przez MEN podstawa programowa dla WDŻ-u pomija nie tylko kwestie ról płci. „Ponton” krytycznie ocenia sposób, w jaki uczniom będzie przekazywana wiedza na temat antykoncepcji.
Antykoncepcja jest postawiona w jednej linii z aborcją i ze środkami wczesnoporonnymi, jest przeciwstawiona naturalnym metodom planowania rodziny, co jest jakimś absurdem
– komentuje Kozłowska.
Seksuolog Andrzej Sękowski stwierdził nawet, że oparcie nauczania na ideologii, a nie na faktach może spowodować wzrost zainteresowania młodzieży pornografią.
Jak oceniacie nową podstawę programową dla WDŻ-u? A może – z powodu powtarzających się sporów natury światopoglądowej – obowiązek uświadamiania dzieci i młodzieży w tym zakresie powinien spoczywać wyłącznie na rodzicach?















Dodaj komentarz
Bądź pierwszy!