• >>
  • Wiadomości
  • >>
  • Trump odrzuca postanowienia porozumienia klimatycznego
7.06.2017
Aktualizacja: 25.08.2017

Co dalej z międzynarodową walką z globalnym ociepleniem? Konsekwencje decyzji Trumpa o wycofaniu się z porozumienia klimatycznego

Paryskie porozumienie klimatyczne.
© Darwel/fotolia

Od ogłoszenia przez Donalda Trumpa decyzji o odrzuceniu postanowień paryskiego porozumienia klimatycznego minęło już kilka dni. Mimo to wciąż nie milkną komentarze dotyczące jej możliwych konsekwencji. Trudno się dziwić – oto prezydent kraju, który od lat jest motorem wielu międzynarodowych inicjatyw, dystansuje się od reszty świata, „wypisując się” z walki z globalnym ociepleniem.

Słowa o „reszcie świata” nie są w tym kontekście przesadzone. Wypełnienie zobowiązań zawartych z paryskim porozumieniu zadeklarowały wszystkie kraje ONZ z wyjątkiem dwóch – Syrii i Nikaragui. Celem zorganizowanej w 2015 roku w Paryżu Konferencji Narodów Zjednoczonych było zatrzymanie niekorzystnych zmian klimatycznych wynikających z globalnego ocieplenia. Społeczność międzynarodowa zgodziła się poczynić starania, by do 2100 roku średnia temperatura na świecie nie była wyższa niż 2 stopnie Celsjusza w porównaniu z epoką przedprzemysłową.

Administracja ówczesnego prezydenta USA, Baracka Obamy, przyjęła zobowiązanie o znaczącym ograniczeniu emisji gazów cieplarnianych (o co najmniej 26-28% do 2025 roku, w porównaniu ze stopniem emisji z 2005 roku). Zgodnie z porozumieniem paryskim udział Stanów Zjednoczonych w produkcji gazów cieplarnianych na świecie wynosi niemal 18% – pod tym względem ustępują jedynie Chinom (nieco ponad 20%).

Donald Trump już w kampanii wyborczej deklarował odejście od postanowień z Paryża. Uzasadniając swoją decyzję, mówił o negatywnych skutkach gospodarczych – mniejszej liczbie miejsc pracy oraz ograniczeniu produkcji w niektórych sektorach.

[…] wycofujemy się, ale rozpoczniemy negocjacje i zobaczymy, czy będziemy mogli osiągnąć porozumienie uczciwe. Jeśli możemy, to świetnie. Jeśli nie, to w porządku

– dodał Trump.

W jego przekonaniu wycofanie USA z porozumienia nie będzie miało istotnego wpływu na klimat. Taka opinia nikogo nie powinna dziwić, bowiem Trump od dawna neguje istnienie problemu globalnego ocieplenia, a przynajmniej teorię o istotnym wpływie działalności człowieka na to zjawisko. Kilka lat temu stwierdził nawet, że „idea globalnego ocieplenia została stworzona przez Chińczyków po to, by uczynić amerykański przemysł niekonkurencyjnym”.

Złe wieści dla klimatu i amerykańskiej gospodarki?

Decyzja amerykańskiego prezydenta spotkała się z ostrą krytyką płynącą niemal ze wszystkich stron. Niezadowolenie wyrazili m.in. Mark Zuckerberg i Elon Musk, a także deklarujący zainteresowanie kwestiami klimatu celebryci. Swoją opinię wygłosił też Barack Obama, który stwierdził, że „obecna administracja dołączyła do małej grupy krajów, które odrzucają przyszłość”. Unijny komisarz ds. klimatu mówił o „smutnym dniu dla społeczności międzynarodowej”, zaś rząd w Berlinie wydał dramatyczne oświadczenie, w którym stwierdza, że odejście od porozumienia przyniesie dla USA przykre konsekwencje gospodarcze:

Kto zaprzecza zmianom klimatu i nie zwalcza ich, ten będzie miał nie tylko do czynienia ze skutkami coraz cięższych nawałnic, suszy i powodzi, lecz jego strategia „beze mnie” uniemożliwi też wzrost gospodarczy i techniczny postęp. […] Kto wypowiada paryskie porozumienie klimatyczne, ten zamyka drogę do wzrostu gospodarczego i narusza fundamenty życia przyszłych pokoleń.

Znacznie bardziej powściągliwy jest prof. Maciej Nowicki, były minister środowiska. W jego opinii, choć decyzja Trumpa z pewnością utrudni nieco walkę ze zmianami klimatu, to nie oznacza ona wcale całkowitego zaprzestania wypełniania postanowień porozumienia przez Amerykanów:

Jest to proces obejmujący nie tylko kraje, czyli sygnatariuszy konwencji klimatycznej. W ten globalny nurt włączeni są także przedstawiciele miast i społeczności lokalnych oraz biznes – także w Stanach aktywności tych środowisk nie zatrzyma jedno zarządzenie Donalda Trumpa ani nieprzychylność rządu federalnego. 21 z 27 stanów objętych aktem już spełnia jego wymogi, mimo że „Plan czystej energetyki” jeszcze nie wszedł w życie.

Konsekwencje polityczne

Prof. Nowicki zwraca też uwagę na aspekty polityczne, stwierdzając, że brak solidarności z partnerami na arenie międzynarodowej może „nadwyrężyć pozycję USA”:

Paradoksalnie, Trump, pragnąc wzmocnić gospodarkę Stanów, skutecznie ją osłabia. Sytuacja Stanów oceniana jest głównie przez pryzmat chińskiej ekspansji w zakresie energetyki odnawialnej. USA same sobie strzelają w stopę, podczas gdy wyścig o prymat w zakresie czystej rewolucji energetycznej przyspiesza.

Wątek chiński porusza także Marek Wąsiński (analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych) w rozmowie z Money.pl. Jego zdaniem decyzja Trumpa to szansa dla UE na objęcie „przewodniej roli w kontaktach z Pekinem”. Potwierdza on też punkt widzenia prof. Nowickiego dotyczący dalszych losów porozumienia. Wygląda na to, że nie przestanie ono funkcjonować, choć może stracić nieco na znaczeniu.

Nie bez znaczenia dla Polski?

Rosnące znaczenie Europy w dziedzinie walki ze zmianami klimatu może wykorzystać Polska. Jak twierdzi wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski, pozycja naszego kraju w dyskusji o inwestycjach proekologicznych i nowoczesnym wykorzystaniu węgla powinna ulec wzmocnieniu.

Okazją do zaprezentowania swoich propozycji będzie przyszłoroczny szczyt klimatyczny ONZ, który odbędzie się w Katowicach. Warto zaznaczyć, że Polska już dwukrotnie była gospodarzem podobnych spotkań (w 2008 roku w Poznaniu i w 2013 w Warszawie). Polacy trzykrotnie przewodniczyli też Ramowej konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu.

Jaki konsekwencje dla klimatu, stosunków międzynarodowych i gospodarki przyniesie decyzja amerykańskiego prezydenta?

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
wpDiscuz